Archive for Luty, 2011

Filmy o hakerach

Świat przestępstw komputerowych jest jedną z najbardziej zagadkowych i najbardziej pobudzających wyobraźnię subkultur. Stymuluje to rozwój wielu mitów i nieporozumień, które potem przenosi się na ekrany kinowe. Niemal każdy potrafi wymienić kilka tytułów filmów o cyberprzestępcach. Szkoda tylko, że większość tych filmów to bajki dla dzieci. Widok niemal autystycznych dzieciaków, którzy przemieszczają kolorowe zakamarki sieci szukających właściwych plików zawierających skarb. Tak hakerów przedstawia się w filmach. Wygląda to bardzo widowiskowo i cieszy oko. Prawdziwa praca hakerów wygląda jednak inaczej. Jest żmudna. Polega tworzeniu długich programów wykorzystujących luki w zabezpieczeniach, czytaniu milionów linijek kodów aby je znaleźć, czy długotrwałym łamaniu haseł. Taki świat jednak byłby za mało atrakcyjny, aby nakręcić kosztowne filmy. Jeden atak hakerski nie zmieściłby się w dwugodzinnym filmie. Dlatego też filmowi hakerzy są nadludźmi, którzy włamują się do wojskowych baz danych w ciągu kilkudziesięciu minut.

Komputery powszednieją

W obecnych czasach komputer nie jest już zbytkiem luksusu. A jeszcze kilkanaście lat temu właściciel maszyny z procesorem szybszym niż 484MHz był dumny, a jego cacko stanowiło obiekt zazdrości kolegów. Dziś komputer jest w każdym średnio zamożnym domu, laptopy powszednieją, a operatorzy świadczący usługi telekomunikacyjne wciskają nam darmowe notebooki, o ile tylko podpiszemy z nimi umowę. Aktualnie średniej klasy telefon komórkowy potrafi więcej, niż komputery sprzed 10 czy 15 lat. Sprzęt elektroniczny staje się ogólnodostępny, bo ceny standardowych modeli są na tyle niskie, że coraz więcej osób może je nabyć. Na rynek wprowadzane są coraz to nowsze modele zarówno komputerów jak i dostępnych do nich gadżetów, których ceny początkowo może i odstraszają przeciętnych nabywców, to jednak szybko spadają, gdy pojawiają się nowe urządzenia wyposażone w jeszcze lepsze bajery. To, co jeszcze niedawno było przejawem dostatku, dziś jest zupełnie powszechne. Nasze dzieci urodziły się w epoce gwałtownego postępu technicznego i chyba nie zauważają, jak technologia pędzi do przodu. A może i zauważają, ale jest to dla nich tak naturalne, jak to, że jutro też wstanie słońce. Myślę, że mamy dużo szczęścia, mogąc zaobserwować, jak elektroniczny świat ruszył z impetem w przyszłość.